
Życie nigdy nie rozpieszczało ani mnie ani mojej siostry, wychowywał nas ksiądz niby przyjaciel naszej zmarłej matki, ale ufaliśmy mu bezgranicznie, był dla nas prawdziwym ojcem. Matka za życia była aniołem, a ojciec demonem Mefistofeles ja odziedziczyłam jego paskudny charakter zato Kim moja siostra otrzymała moce mamy, czego najbardziej jej zazdroszczę.
Od tamtego czasu minęło 17 lat ojciec Fujiro który jest egzorcystą uczył nas wszystkich potrzebnych technik, robił to w celu ochrony dwóch braci Chanyeola i Yibo którzy są synami szatana. Ojciec przyprowadził ich do kościoła niedługo po nas, tak przynajmniej mówili bracia zakonni, także egzorcyści. Bracia nie wiedzieli o naszym istnieniu, ponieważ ojciec chciał ich wychować jak prawdziwych ludzi. Nas wyszkolił żebyśmy mogły ich chronić, nie wiem po co takich dwóch półgłówków. Charaktery moje i Kim bardzo się różniły ja jestem agresywna nie lubię przebywać w towarzystwie innych oczywiście nie tyczy się to mojej siostry jestem cicha opanowana oschła i zimna. Kimi jest inna wesoła pogodna pomocna ale kiedy coś ją zdenerwuje staje się tak samo podła jak ja. Jesteśmy bliźniaczkami ale całkowicie się różnimy Kimi ma blond długie włosy i piękne malachitowe oczy. Natomiast ja grafitowe asymetrycznie ścięte włosy i szafirowe oczy.
Kiedy zaczynaliśmy trening byłyśmy bezbronne lecz z miesiąca na miesiąc robimy się coraz silniejsze po ostatniej misji dostaliśmy pozwolenie na używanie broni ja dostałam 2 katany a Kim łuk mimo że jest aniołem w ludzkiej postaci cały czas ma obawy do tego by zabijać ale ja zawsze tłumaczę jej że zabija demony i wtedy uspokaja się. Od około 3 miesięcy na misję jeździmy osobno nie wiem dlaczego ale tak jest lepiej. Ostatnimi czasy działo się ze mną coś dziwnego....
Od tamtego czasu minęło 17 lat ojciec Fujiro który jest egzorcystą uczył nas wszystkich potrzebnych technik, robił to w celu ochrony dwóch braci Chanyeola i Yibo którzy są synami szatana. Ojciec przyprowadził ich do kościoła niedługo po nas, tak przynajmniej mówili bracia zakonni, także egzorcyści. Bracia nie wiedzieli o naszym istnieniu, ponieważ ojciec chciał ich wychować jak prawdziwych ludzi. Nas wyszkolił żebyśmy mogły ich chronić, nie wiem po co takich dwóch półgłówków. Charaktery moje i Kim bardzo się różniły ja jestem agresywna nie lubię przebywać w towarzystwie innych oczywiście nie tyczy się to mojej siostry jestem cicha opanowana oschła i zimna. Kimi jest inna wesoła pogodna pomocna ale kiedy coś ją zdenerwuje staje się tak samo podła jak ja. Jesteśmy bliźniaczkami ale całkowicie się różnimy Kimi ma blond długie włosy i piękne malachitowe oczy. Natomiast ja grafitowe asymetrycznie ścięte włosy i szafirowe oczy.
Kiedy zaczynaliśmy trening byłyśmy bezbronne lecz z miesiąca na miesiąc robimy się coraz silniejsze po ostatniej misji dostaliśmy pozwolenie na używanie broni ja dostałam 2 katany a Kim łuk mimo że jest aniołem w ludzkiej postaci cały czas ma obawy do tego by zabijać ale ja zawsze tłumaczę jej że zabija demony i wtedy uspokaja się. Od około 3 miesięcy na misję jeździmy osobno nie wiem dlaczego ale tak jest lepiej. Ostatnimi czasy działo się ze mną coś dziwnego....
Tego dnia zostałam wysłana do katedry Notre Dame polowanie na ghula pożerał ludzi nie dopuszczalne Wchodząc na opuszczoną dzwonnice poczułam zapach rozkładającego się ciała. Jako demon miałam wyczulone zmysły wzrok zapach słuch, więc zobaczyłam ciało które należało do małej dziewczynki
- Natali Del'a Santa - Mruknęłam to właśnie ona została ostatnia porwana nagle z dachu zeskoczył ten potwór
- Witam pani - Odparł kłaniając się mi jako córka Mefistofelesa jestem szanowana pośród innych demonów
- Dlaczego to zrobiłeś zostaniesz za to ukarany wiesz
- Nic mi nie zrobisz przecież jesteś tym czym ja - Szybko wyciągnęłam katanę która przecięła mu ramie
- Mylisz się jestem twoim najgorszym koszmarem - Ghul nie patyczkował się zamachnął się i wbił mi swojego długiego szpona w bok
- Przygotujcie się bo otóż nadchodzi dzień w którym szatan zabierze swoich potomków tam gdzie ich miejsce
- Oko za oko, ząb za ząb, kara śmierci za zło - Warknęłam i odcięłam potworowi głowę która poturlała się do ciała dziewczynki. Zebrałam sie i ruszyłam w drogę powrotną do domu. Przez całą podróż cierpiałam katusze zapomniałam że Ghule wydzielają trujący jad. Kiedy dotarłam na próg kościoła opadłam z sił w ostatniej chwili zjawił się ojciec.
- Wróciłam tato - Wychrypiałam
- Dzięki Bogu - Potem już odpłynęłam. Kiedy się obudziłam leżałam w moim pokoju a obok siedział tata - SooBin nareszcie się obudziłaś jak się czujesz
- Dobrze ten śmieć mnie pchnął
- Wiem ale mam do ciebie pytanie, jak długo miałaś zamiar to ukrywać - Spytał ojciec poprawiając swoje okulary na nosie
- Czyli co ? - Spytałam
- Klątwa czasu - Odparł pokazując znamię na brzuchu (Obrazek zaraz pod spodem) - Czemu nie powiedziałaś wcześniej
- Bo wiem że za nim dojdzie do serca będzie po wszystkim szatan zostanie pokonany a bracia będą żyli - Odparłam beż uczuć
- Za to ty nie !!
- Bin'a - Mruknął ojciec - A co z Kimi
- Dobrze się nią zaopiekujesz - Odparłam i podniosłam się - Gdzie moja koniczynka ?
- Tu jest, jeszcze ją masz Bin'a
- Wiem to już nie długo kiedy im wszystko wyjawię ale nie chcę Chanyeol i Yibo to dobrzy chłopcy - Ojciec spojrzał w ziemie - Mimo że Yibo to identyczny charakter jak twój
- Ochronię ich dla ciebie tato - Mruknęłam i przytuliłam się do niego. Kiedy wstałam ubrałam czarne rurki i czarną bokserkę do tego czarne oficerki i czarny płaszcz sięgający przed kolano. Katana zawsze była przy moim boku jakoś z nią czułam się bezpieczniej.
- O Bin'a już wróciłaś jak sprawy z ghulem - Spytał jeden z zakonników
- Lepiej nie mówić cała śmierdzę - Odparłam - Gdzie tata ?
- Stoi przed kościołem rozmawia z kimś - Wzięłam głęboki wdech i poszłam do niego. Kiedy wyszłam zobaczyłam małą dziewczynkę tak bardzo podobną do mnie wystraszoną kiedy podeszłam skierowała swój wzrok na mnie
- Oh to moja córka SooBin - Odparł Ksiądz łapiąc mnie za ramie
- Czy pani jest egzorcystą ? - Spytała przerażona dziewczynka
- Tak jestem. Jak masz na imię
- JinJin - Odparła - Pomoże mi pani ?
- Oczywiście - Odparłam klękając przy niej
- Proszę jej nie słuchać ostatnimi czasy plecie głupoty, kiedy się potknie mówi ze to przez złe duchy
dziecięce zabobony - Odparł chyba ojciec dziewczynki
- JinJin kochanie - Zwróciłam się do niej - Spójrz - Złączyłam moje ręce z pod których zaczęły wychodzić małe czarno zielone stworzonka - To one
- Ale tamte są większe - Odparła zdjęłam moją złotą koniczynkę z szyi i podałam dziewczynce
- Weź ją należała do mojej mamy, z nią czułam się bezpieczna i nie widziałam tego czego nie chce
- Ale na pewno - Spytała
- Tak - Kiedy założyłam jej koniczynkę na szyje - Niech teraz ciebie pilnuję - Kiedy wyprostowałam się spojrzałam na jej ojca - A pan niech zacznie wierzyć swojej córce, powinien pan ją wspierać a pan ją jeszcze krytykuje. Dobranoc. - Odwróciłam się i poszłam do kościoła tam czekała na mnie Kim jak zwykle uśmiechnięta.
- Bin'a jak po Ghulu
- Nie pytaj a ty jak po misji
- Prócz kilku zadrapań jest dobrze - Uśmiechnęłam się nagle do kuchni wszedł ojciec, zdeberwowanay.
- Chanyeol idzie
- Tato może czas najwyższy im powiedzieć
- To jeszcze nie jest konieczne - Odparł
Spojrzałam na Kim a ona na mnie postanowiliśmy wrócić do pokoju. Następnego dnia kiedy wstaliśmy cos się zmieniło może to ze w okół nas latało pełno demonów
- SooBin Kim - Krzyknął ojciec - To dziś musicie ich odnaleźć i sprowadzić do kościoła przed zmrokiem wyruszajcie. Ja idę powiadomić Egzorcystów kocham was moje dziewczynki.
- My ciebie tez tato - Odparłam wróciliśmy do pokoju i ubraliśmy sie Kim miała na sobie czarne spodnie i biała bluzke a ja czarne rurki i czarna bokserkę oraz czarny płaszcz
- Ja znajdę Yibo a ty Chanyeol
- Dobrze uważaj na siebie - Rozdzielając sie czułam sie jak by mi czegos brakowało ale teraz najważniejsze jest by znalezc chłopaków.